Szkoda komunikacyjna w UE – 5 powodów, dla których Polacy tracą pieniądze
Wypadek lub kolizja za granicą to dla wielu kierowców ogromny stres. Bariera językowa, obce przepisy i presja szybkiego załatwienia sprawy sprawiają, że poszkodowani często godzą się na pierwszą decyzję ubezpieczyciela. Problem w tym, że w przypadku szkód komunikacyjnych w Unii Europejskiej bardzo często oznacza to utracone tysiące złotych. Poniżej przedstawiam pięć najczęstszych powodów, dla których Polacy otrzymują zaniżone odszkodowania po wypadkach za granicą.
Likwidacja szkody przez polskiego korespondenta zamiast w kraju wypadku
Najczęstszy błąd po szkodzie komunikacyjnej w UE to zgłoszenie jej wyłącznie do polskiego korespondenta ubezpieczyciela sprawcy (np. w ramach systemu PBUK). Dla poszkodowanego jest to wygodne – wszystko odbywa się po polsku i szybko. Niestety, ta wygoda ma swoją cenę.
Polscy korespondenci bardzo często:
- stosują polskie stawki roboczogodzin, znacznie niższe niż w Niemczech, Austrii czy Holandii,
- opierają się na polskich realiach rynkowych, a nie na rynku kraju zdarzenia,
- dążą do możliwie najszybszego zamknięcia szkody.
Tymczasem zgodnie z zasadami prawa unijnego i krajowego, odszkodowanie powinno być liczone według prawa i realiów miejsca zdarzenia. Różnica w wycenie tej samej szkody potrafi sięgać nawet kilkudziesięciu procent.
Zaniżone stawki roboczogodzin i części zamienne
Drugim powodem strat finansowych są zaniżone koszty naprawy. W wielu krajach UE stawki za roboczogodzinę w warsztacie wynoszą:
- 120–150 EUR (Niemcy),
- 100–140 EUR (Holandia),
- 80–120 EUR (Włochy).
Tymczasem w kosztorysach przygotowywanych „po polsku” często pojawiają się stawki rzędu 100–150 zł. Do tego dochodzi problem części zamiennych. Ubezpieczyciele nierzadko:
- przyjmują zamienniki zamiast części oryginalnych,
- stosują amortyzację części,
- pomijają lokalne standardy napraw.
Efekt? Kosztorys znacząco odbiega od realnej wartości szkody, a poszkodowany dostaje za mało pieniędzy na przywrócenie pojazdu do stanu sprzed wypadku.
Brak dochodzenia utraty wartości handlowej pojazdu (UWH)
W wielu krajach UE utrata wartości handlowej pojazdu po wypadku jest standardowym elementem odszkodowania. Dotyczy to zwłaszcza:
- aut kilkuletnich,
- pojazdów bezwypadkowych przed zdarzeniem,
- samochodów klasy średniej i wyższej.
W Polsce temat UWH nadal bywa marginalizowany, a przy szkodach zagranicznych często w ogóle się o nim nie wspomina. Tymczasem pojazd po kolizji – nawet perfekcyjnie naprawiony – traci na wartości rynkowej. Brak dochodzenia tego roszczenia oznacza realną stratę finansową, nierzadko liczoną w kilku lub kilkunastu tysiącach złotych.
Zbyt szybkie podpisanie ugody lub akceptacja decyzji
Kolejnym częstym problemem jest pochopne podpisanie ugody lub zaakceptowanie pierwszej decyzji ubezpieczyciela. Poszkodowani:
- chcą szybko zamknąć sprawę,
- obawiają się długiego postępowania,
- nie wiedzą, że decyzję można skutecznie podważyć.
W praktyce ugody proponowane po szkodach zagranicznych bardzo często są rażąco zaniżone. Po ich podpisaniu droga do dalszych roszczeń bywa zamknięta. Warto pamiętać, że:
- decyzja ubezpieczyciela nie jest wyrokiem,
- od kosztorysu można się odwołać,
- a sprawę można prowadzić również bezpośrednio za granicą.
Brak wiedzy o pełnym zakresie roszczeń
Ostatnim, ale kluczowym powodem strat finansowych jest nieznajomość tego, co faktycznie przysługuje poszkodowanemu po szkodzie komunikacyjnej w UE. Odszkodowanie to nie tylko naprawa pojazdu.
W zależności od okoliczności można dochodzić m.in.:
- kosztów holowania i parkowania,
- pojazdu zastępczego wg stawek kraju zdarzenia,
- kosztów leczenia i rehabilitacji,
- utraconych dochodów,
- zadośćuczynienia za ból i cierpienie,
- kosztów opieki osób trzecich.
Brak doświadczenia powoduje, że wiele z tych roszczeń nigdy nie zostaje zgłoszonych – a ubezpieczyciel oczywiście sam z siebie o nich nie informuje.
Podsumowanie
Szkoda komunikacyjna w Unii Europejskiej to znacznie więcej niż „zwykła kolizja”. Różnice w prawie, stawkach i praktyce likwidacyjnej sprawiają, że Polacy bardzo często otrzymują zaniżone odszkodowania. Najczęstsze przyczyny to likwidacja szkody w Polsce zamiast w kraju wypadku, zaniżone kosztorysy, brak UWH, pochopne ugody oraz niepełna wiedza o przysługujących roszczeniach.
Dlatego każdą szkodę zagraniczną warto dokładnie przeanalizować – najlepiej z pomocą specjalisty, który zna realia likwidacji szkód w różnych krajach UE. W wielu przypadkach różnica między wypłatą „na start” a realnym, należnym odszkodowaniem okazuje się zaskakująco duża.
Miałeś wypadek za granicą w ciągu ostatnich 3 lat? Zanim uznasz sprawę za zakończoną, sprawdź, czy naprawdę otrzymałeś wszystko, co Ci się należy.